Prowadzący podcasta odszedł na żywo i klip nie przestaje się rozchodzić
Niezręczna cisza, współprowadzący wpatrzony w próżnię, publiczność nie wiedziała, czy to żart.
Zaczęło się jak normalny odcinek. Skończyło jak samobójstwo kariery albo legendarna telewizja - jury jeszcze nie wydało werdyktu.
Prowadzący podcast informacyjny z top 10 pokłócił się z gościem o politykę - spoko, dzieje się codziennie. Potem gość zażartował o rozwodzie prowadzącego. Zły ruch.
Prowadzący raz się zaśmiał. Wstał. Powiedział “nie będę tego dalej wspierał” do gorącego mikrofonu. Wyszedł. Klik drzwi. Trzydzieści sekund martwej ciszy, zanim współprowadzący zaczął improwizować jak w sytuacji zakładniczej.
To było zaplanowane? Nie wygląda na zaplanowane. Gość wyglądał naprawdę przestraszony.
Klip przekroczył milion wyświetleń, zanim cały odcinek zdjęto. Sieć wrzuciła mdłe oświadczenie o “wewnętrznych rozmowach.” Prowadzący opublikował wątek w stylu Notes app - półprzeprosiny, które pogorszyły sprawę.
Współprowadzący ma solo w piątek. Postawiłbym, że odsłuchy skoczą, bo ludzie kochają dramat.
Podcast miał być chill. Nie dziś.