Główna
← Strona główna
Technologia

Pokémon Go skanował ulice - dane trafiły do amerykańskich dronów wojskowych

30+ mld skanów AR od graczy, Niantic Spatial, partner Vantor. Firma mówi 'już nie udostępniamy' - ale pytań więcej niż odpowiedzi.

Autor Redakcja News4You 5 min
Pokémon Go skanował ulice - dane trafiły do amerykańskich dronów wojskowych

Łapałeś Pikachu pod klatką. A twój skan mógł pomóc dronowi nie zgubić się bez GPS.

Historia wypłynęła w ten weekend i brzmi jak czarna komedia: Niantic - twórca Pokémon Go - przyznał, że dane ze skanów AR graczy służyły do trenowania systemów nawigacji, które potem trafiły do wojskowych dronów i robotów.

Łańcuch, który rozłożyli dziennikarze:

  1. Gracze dobrowolnie włączali AR Scan i nagrywali ulice, parki, fasady
  2. Niantic Spatial zebrała ponad 30 mld obrazów i zbudowała mapy 3D prawdziwego świata
  3. System Visual Positioning System pozwala maszynie ustalić, gdzie jest po kamerze, gdy satelita nie działa
  4. W grudniu 2025 Niantic Spatial ogłosiła partnerstwo z Vantor (dawny Maxar Intelligence) - wykonawcą obronnym i wywiadowczym
  5. Efekt według raportów: skany naziemne + nawigacja lotnicza Vantor = nawigacja dla operacji bez GPS

Sformułowanie z ich materiałów: “od gry mobilnej do pola bitwy w trzech krokach.”

Odpowiedź Niantic teraz: po przejściu Pokémon Go do Scopely dane gry nie są już przekazywane do Niantic Spatial. AR Scan wyłączono, sharing zatrzymano już na etapie planowania transakcji.

Oficjalnie - wszystko czyste. Nieoficjalnie - jedno pytanie graczy: ile lat karmiliśmy mapę świata, myśląc że to tylko event?

Prawnicy i aktywiści privacy już łapią się za sformułowanie “opt-in”. Tak, zgadzałeś się na Terms of Service. Ale kto czyta 40 stron dla Mewtwo? Mało kto spodziewał się, że skan klatki trafi do pipeline’u wykonawcy obronnego.

Równolegle szaleje inny skandal - OpenAI Sora 2 i kopiowanie postaci Nintendo. Tam spór o fanfik i copyright. Tu spór o to, dokąd idą dane, gdy gra prosi “zeskanuj otoczenie za dodatkowe nagrody”.

Podsumowanie: Pokémon Go zostaje grą dla dzieci w głowach milionów. A infrastruktura pod spodem okazała się przydatna dla systemów, które latają tam, gdzie mapy Google nie ratują.

Firma mówi - koniec. Gracze pytają - co zdążyli już pobrać?

Powiązane artykuły