Chiny właśnie zrobiły z tego Resident Evil największy w serii
Otwarcie w Chinach na 40,6 miliona podniosło weekend do 62,7 miliona, a sumę światową powyżej 320, przed The Final Chapter. Film znów jest globalnym numerem 1.
Film Resident Evil już przed Chinami wyglądał na hit. Chiny zrobiły z niego największy w serii.
Screen Daily podało chińskie otwarcie na około 40,6 miliona. Ten jeden rynek zmienił cichy czwarty weekend w globalne 62,7 miliona i oddał filmowi pierwsze miejsce na świecie. Suma bieżąca to 320,2 miliona. Resident Evil: The Final Chapter, film Paula W. S. Andersona z 2016, który wcześniej trzymał tę listę, skończył na 312,2 miliona, a 159,5 z tego były samymi Chinami. Nowy film właśnie go minął ze znacznie mniejszym chińskim udziałem. To mówi, jak ciężko pracowała reszta świata.
To film Zacha Creggera, nie kolejna relikwia Andersona. Kosztował około 75 milionów. Ameryka Północna jest już powyżej 138. Nawyk czekania na spadek przy horrorowych sequelach nie pojawił się tak, jak bało się studio. Chińskie otwarcie na 40 milionów przy filmie, którego nie składano najpierw pod Chiny, to ta część, która zmienia rachunek.
The Social Reckoning, facebookowy companion Aarona Sorkina, otworzył się w tym samym oknie na około 9 milionów na świecie. Inny film, inny problem. Problem Resident Evil teraz polega na tym, żeby znaleźć salę, która nie jest już pełna.
Chińska liczba The Final Chapter pewnie zostanie rekordem serii na jednym rynku. Całościowego rekordu bronić już nie musi. Jeśli drugi chiński weekend utrzyma choć połowę tego otwarcia, rozmowa przejdzie z tego, czy reboot zadziałał, na to, jak spokojnie idzie za 350 milionów.